Skip to content

Nienagannie chłodna toń błękitu

Nigdy w życiu nie zrobiłem żadnego zdjęcia. One nie istnieją. To tylko złudzenie. Miraż i transliteracja oszalałego z nadwidzenia mózgu. Każde z tych wizualnych przedstawień to w istocie swej muzyka. Fotografuje, gdy zamykam oczy. Wtedy to słyszę, wołanie z przyszłości. Pląsanie neruonów, ścieżki nowych znaczeń. Kajakowy spływ rzeką życia do oceanu praźródła. Zagubionych słów już nie zliczę. Fotograficznych obrazów, niczym melodii nuconych gdzieś na ławce w parku, lub z sąsiedzkiego okna w mieście – również.

Patrzę przez ramię. Na mieście wszyscy na gwałt kupują lody. W słońcu się z nimi wygrzewają. Po miesiącach szarugi wewnętrzna potrzeba adoracji. O zbawcza hostio, w wafelku ze słonym karmelem w promieniach słońca skąpana. Chwilowym szczęściem namaszczona i w ulgę strumienia bezmyślnie z siebie zadowolonych endorfin przenicowana.

More Amor Por Favor.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

error: