Norwegian Mood


.
“Czyli co? Trzeba coraz dalej? Żeby się ta dziwna chemia wydzielała, która tak wyostrza spojrzenie, aż się wydaje, że powietrze jest widzialne i można dotknąć przestrzeni? Że wszystko wokół jest tak wyraziste, jakby nikt wcześniej na to nie patrzył? Trzeba coraz dalej i gdzie indziej? Żeby iskrzyły połączenia nerwów? Żeby przeskakiwało na synapsach? Że to funkcja kilometrażu? Że im bardziej się oddalamy w czasie od pierwszych chwil, gdy światło wślizgnęło się pod powieki i na siatkówce zadrżał najpierwotniejszy obraz, tym więcej musimy przemierzyć ziem? Bo przecież wypala się jasność widzenia. Przygasa ten blask, ta magnezja, która z widzialnego potrafi uczynić nadprzyrodzone. Ponieważ przejechałem milion kilometrów. Ponieważ jestem stary. Starszy niż kiedyś. Niż na przykład wtedy, gdy godzinami stałem w deszczu przy drodze i czekałem, aż ktoś mnie zabierze. Prawie nic ze sobą nie miałem. Przemakającą paczkę papierosów. Przemakającą kurtkę. W torbie jakieś rzeczy. Noż, skarpetki, koszulę na zmianę, szczoteczkę, ale niekoniecznie. Była noc. Nic nie jechało. Mogło to być Kutno, Konin, środek kraju, środek świata. Tak czułem. Konin. Kutno. Nazwy nie miały żadnego znaczenia. Były młodsze od tej starej przestrzeni, która rozciągała się we wszystkie strony i tak daleko, jak sięgała wyobraźnia. Nic nie jechało, ale byłem szczęśliwy. Ponieważ nie czułem wyraźnej granicy pomiędzy własnym ciałem a resztą świata. Miałem siedemnaście lat, byłem dziecinny, ale nie czułem tej granicy.” © A. Stasiuk, Osiołkiem. Wydawnictwo Czarne, 2016.
.

Pin it|Facebook|Twitter|Share by email